O mnie

Urodziłam się z zamartwicą noworodkową. Sina. Owinięta pępowiną. Później przeszłam ciężką żółtaczkę noworodków. Lekarze obawiali się, że mogę nie przeżyć. Jednak wyszłam z tego cało! ;)
Moje ciało od urodzenia było wiotkie. Rozpoczęły się wizyty  u lekarzy,  intensywna rehabilitacja, początkowo przynosząca nawet jakieś efekty. Potem nastąpił czas regresu. Tygodnie w Szpitalu na oddziale neurologi  i neurochirurgi i wreszcie diagnoza : SMA (Rdzeniowy Zanik Mięśni).
Dziś już nie chodzę, nie wstaję… ale wciąż walczę i nie zamierzam się poddać!
  • „Patrzymy na naszą córkę jak na bohatera, jesteśmy z niej bardzo dumni, że jest tak dzielna i pomimo wszystko radosna. Nasze dziecko jest cudowne i dla nas jest całym światem”. Rodzice.
  • Jak mawiał święty Augustyn: „Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą!” :)
DSC05669 DSC05832